Nasze cele są jasne: chcemy zapewnić jak najszerszy dostęp do kompleksowej, specjalistycznej pomocy prawnej i psychologicznej dla kobiet doświadczonych przemocą. Chcemy zadbać stan zdrowia psychicznego kobiet doświadczających różnych form przemocy, podnieść ich gotowość i zdolności do podejmowania kroków prawnych i innych działań w celu wprowadzenia pozytywnej zmiany w ich życiu i życiu ich dzieci.
A jak dokładnie pomagamy? Nasze działania obejmują zarówno indywidualne, jak i grupowe formy wsparcia. Dla kobiet i dziewczyn, które doświadczyły przemocy domowej, oferujemy indywidualne konsultacje, wsparcie psychologiczne oraz pomoc prawną. Ponadto prowadzimy grupy wsparcia, gdzie kobiety mogą dzielić się swoimi doświadczeniami i wzajemnie się wspierać.
Problemem, którym się zajmujemy, dotyczy nie tylko samej przemocy, ale także braku działań wzmacniających, wspierających i upodmiotawiających kierowanych do kobiet narażonych na przemoc domową oraz jej doświadczających. Chcemy zmienić tę sytuację! Nasze warsztaty podnoszące świadomość w zakresie rozpoznawania przemocy, reagowania na nią oraz możliwości uzyskania wsparcia są otwarte dla wszystkich chętnych.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia, nie wahaj się skontaktować z nami. Jesteśmy tutaj, by ci pomóc. Jeśli doświadczasz przemocy, w tym przemocy technologicznej zgłoś się do nas. Zapewniamy profesjonalne, kompleksowe i bezpłatne wsparcie.
Warsztat przeprowadzony był w ramach realizacji projektu „Masz prawo! Upowszechnianie i ochrona praw człowieka w stosunku do kobiet”, finansowanego przez Miasto Poznań Czuły Poznań.
Ogromnie się cieszymy, że Kongres Kobiet w tym roku odbywał się w Poznaniu! Pozwoliło nam to nie tylko poznać i połączyć się z wieloma wspaniałymi kobietami, działaczkami, aktywistkami, ale również zebrać naszą Radę Programową w jednym miejscu i czasie.
Serdecznie dziękujemy Agnieszka Graff, Hanna Machinska, Monika Płatek, prawniczka oraz Ewa Siedlecka za odwiedziny w siedzibie Fundacji Czas Kobiet i za chęć bycia naszym wsparciem w budowaniu lepszej przyszłości dla kobiet.
______________________________
Jesteśmy dostępne dla Was od pon. do pt. w godzinach 9:00-17:00, pod nr. +48 577 998 112 lub emailem: biuro@czaskobiet.org.
Mijają właśnie trzy lata od kiedy wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej z dnia 22 października 2020 r. wyrugował z polskiego prawa przepisy pozwalające na dokonanie legalnego zabiegu aborcji w przypadku stwierdzonych wad letalnych płodu lub jego ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia. Po takim czasie mamy już pewność, że wyrok ten był jedynie krokiem politycznym. Z niepokojem patrzymy też na to, co przyniosą kolejne trzy lata – a po nich kolejne.
Prawa człowieka jako podstawa uchwalenia ustawy
Już Preambuła ustawyo planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania stanowi, że życie jest fundamentalnym dobrem człowieka, a troska o życie i zdrowie należy do podstawowych obowiązków państwa, społeczeństwa i obywatela. Przy tym uznaje ona prawo każdego do odpowiedzialnego decydowania o posiadaniu dzieci oraz prawo dostępu do informacji, edukacji, poradnictwa i środków umożliwiających korzystanie z tego prawa.
Właśnie w wykonaniu tych założeń i praw 23 lata temu wprowadzono przepis pozwalający na usunięcie ciąży w przypadku wad letalnych płodu lub ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Brzmienie Preambuły nie zmieniło się od początku obowiązywania art.4a ust. 1 pkt 2 ustawy (stanowiącego, że w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad lub zagrożenia życia płodu ciążę można świadomie zakończyć), a w szczególności nie zmienił się fragment mówiący o tym, że życie jest fundamentalnym dobrem człowieka.
Prawo do życia nadal podlegało ochronie, w tym również prawo do życia w fazie prenatalnej przy czym wyłącznie w granicach określonych w ustawie. Taką granicą był m.in. art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy – ciążę można było zakończyć w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad lub zagrożenia życia płodu. Ten właśnie przepis utracił moc zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej.
Sytuacja po wyroku
Po 23 latach obowiązywania ustawy w demokratycznej Polsce Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej orzekł, że przepis pozwalający na zakończenie ciąży w przypadku określonych wad płodu okazał się jednak niezgody z przepisami Konstytucji. Po 23 latach zabrano Polkom i Polakom prawo do odpowiedzialnego decydowania o posiadaniu dzieci i środki umożliwiające korzystanie z tego prawa. Na legalną aborcję mogą liczyć tylko ofiary czynów zabronionych (w tym zgwałcenia) oraz matki, których życie i zdrowie jest zagrożone.
Nagły zwrot w interpretacji prawa
Prawie ćwierć wieku obowiązywania i stosowania przepisu dopuszczającego przerwanie ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu nie skłoniło żadnego innego sądu, w tym samego Sądu Najwyższego, do przyjęcia, że wspomniany przepis był w jakikolwiek części niezgody z Konstytucją.
Stało się tak dopiero w roku 2020 za sprawą wniosku posłów Bartłomieja Wróblewskiego i Piotra Uścińskiego, w którym wraz z innymi posłami domagali się zbadania, czy „przesłanka embriopatologiczna nie legalizuje praktyk eugenicznych w stosunku do dziecka jeszcze nieurodzonego, odmawiając mu tym samym poszanowania ochrony godności człowieka”.
Poseł Bartłomiej Wróblewski w swojej ulotce wyborczej chwali się tak: „przez wniosek do Trybunału Konstytucyjnego doprowadziłem do eliminacji eugeniki w Polsce”. Dlaczego w tej samej ulotce wyborczej Bartłomiej Wróblewski wstawia zdjęcie pięknego zdrowego dziecka, w objęciach szczęśliwych rodziców, zamiast zdjęcia dziecka głęboko upośledzonego, skazanego na powolną śmierć i zdruzgotanych rodziców u jego boku, pozostawionych samym sobie z problemem śmierci? Przecież o narodzenie takich dzieci właśnie walczył.
Katastrofalne skutki zmian i ostatnia furtka dla kobiet
Ostatnia rzecz, o której trzeba wspomnieć to to, jaki jest praktyczny skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Nie będę tu omawiać tragicznych przypadków zgonów kobiet wyczekujących na decyzję o terminacji ciąży. Napiszmy o tych , którym się to udało i tych, którym to się za chwilę nie uda.
Jedyną przesłanką pozwalająca na usunięcie ciąży jest aktualnie – poza wypadkiem gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego – przypadek, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej. Przepis ten stał się furtką do usunięcia ciąży właśnie w sytuacji, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Będące w krytycznym życiowym położeniu matki wykorzystują przysługujące im jeszcze prawo do ochrony zdrowia psychicznego i na tej podstawie uzyskują wciąż dostępne świadczenia medyczne prowadzące do zakończenia ciąży.
Pytanie jak długo rządzący będą to tolerowali? Kiedy usłyszymy o kolejnym wniosku skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie następni żądni własnej sławy posłowie będą dowodzić, że ochrona życia (prenatalnego) stoi ponad zdrowiem psychicznym kobiety, że przepis zezwalający na aborcję tylko ze względu na zagrożone zdrowie kobiety jest niezgodny Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej”?
Wydaje się, że kolejne 3 lata nie będą nawet potrzebne by przeforsować takie zmiany.
„Kurwa, kurwa, kurwa” autorstwa Linn Strømsborg umożliwia nam odwiedziny w umyśle Britt, która w pewnym momencie życia „traci nad sobą panowanie”. Traci panowanie z perspektywy innych osób, ponieważ po latach ukrywania swojej wściekłości krzyczy na męża, córki i przyjaciół (nie swoich, męża) – a potem czuje się lepiej. Wiemy to od pierwszych kart książki, gdy Britt mówi nam:
Nie żałuję. Wszystkich ochrzaniłam, nikogo nie oszczędzając. Powinnam to była zrobić dziesięć lat temu.
Choć dzieło płynie tempem myśli naszej bohaterki, to kilka pierwszych kartek postawi na nogi i podniesie ciśnienie chyba każdej Czytelniczki, a niektórym poniższe słowa z książki przypomną monolog z filmu „Barbie”.
Być kobietą oznacza siedzieć w domu z dziećmi, brać trzecią zmianę, zarabiać płacę minimalną, pracować za darmo przez ostatnich czterdzieści dni w roku, być kobietą oznacza być wściekłą, być kobietą oznacza być furią, być kobietą oznacza chodzić do psychologa, bo nie nauczyłyśmy się czuć swoich uczuć, być kobietą to słuchać, jak mężczyźni objaśniają nam świat, być kobietą oznacza mylić się po raz enty, być kobietą oznacza dawać życie i nie być w stanie żyć samej.
Pięć stron o tym, co to znaczy być dziewczynką, a później kobietą, pełnych słów wyrzuconych jakby jednym tchem, a z którymi trudno się nie zgodzić spowodowało, że pod koniec tego malutkiego rozdziału uświadomiłam sobie, że wstrzymuję oddech. To podłoże pomaga nam zrozumieć to, co dzieje się z Britt później – a w krótkim czasie akcji dzieje się bardzo, bardzo dużo. Britt przeżywa swoją złość w swoich myślach, ale też w towarzystwie Nico – przyjaciółki swojego męża i pozornie swojej odwrotności.
Odblokowane możliwości
Dzięki dopuszczeniu do siebie gniewu i dzięki pozwoleniu sobie na wyrażenie go, Britt nagle widzi w swoim życiu nowe możliwości. Widzi, że nie prowadzi życia, jakie chce prowadzić. Boleśnie uświadamia sobie też, że nie może brać jego przewidywalności i długości za pewnik. Na szczęście pozwala jej to dostrzec własne pułapki myślowe.
Poznajemy krótki ułamek historii Britt w czasie rzeczywistym, ale to retrospekcje zakreślają nam szerszy obraz tego, jak stała się sobą i znalazła w swojej sytuacji. Mnie bardzo poruszyła ta, w której wspomina swe przypadkowe spotkanie (siebie w wersji spoconej, zmęczonej, niosącej siatki z zakupami) z Nico (lekkiej postaci, ze zdjętą kurtką w ciepły dzień) na stacji metra. Britt wspomina, że do przyjazdu metra zostało pięć minut, a ona nie miała pojęcia o czym rozmawiać z Nico przez którąkolwiek z nich, ale zanim zdążyła coś powiedzieć, Nico pożegnała się z nią, rzucając, że miło było się spotkać. Bohaterka zamarła wtedy w zdziwieniu, że można ot tak wyjść sobie z niekomfortowej sytuacji. Tego (oraz tego, że zwykle jest trzecia, czwarta albo i piąta opcja), podobnie jak wyrażania gniewu, prawdopodobnie warto się nauczyć. Dzięki książce Linn Strømsborg trochę bardziej możemy się do tych umiejętności zbliżyć, a na pewno wybaczyć sobie, jeśli czasami nam ich brakuje.
Uwolnij gniew i pozwól sobie na własne uwolnienie
Książka wydana przez wydawnictwo, nomen omen, ArtRage zarezonuje na pewno z wieloma z nas. Historia kobiety w trudnej sytuacji, dla której jedyna droga wiedzie przez gniew, to lektura wyzwalająca i otwierająca horyzonty. Oglądanie i czytanie o kobiecej furii niech pozwoli Czytelniczkom poznać, że ta drzemie również w każdej z nich i jest gotowa do działania i odświeżenia ich perspektyw. „Kurwa, kurwa, kurwa” to lektura na jeden wieczór i gwarantuję, że poczujecie się po niej lepiej. Wkurzy, ucieszy – i rozgrzeszy.
Patrycja Ptak – fizyczka, prawniczka, specjalistka ds. praw człowieka i demokratyzacji. W poznańskiej Fundacji Czas Kobiet zajmuje się fudraisingiem, współorganizacją i prowadzeniem wydarzeń edukacyjnych, a od niedawna, jako pomysłodawczyni założenia Biblioteki Feministycznej FCK, także czytaniem i pisaniem o czytaniu.
Elżbieta Jabłońska – Artystka wizualna, podejmująca ironiczną grę z przypisywanymi jednostce rolami społecznymi, mechanizmami funkcjonowania instytucji sztuki, poddająca refleksji zaangażowanie społeczne w obszarze sztuki. W jej dorobku znajdują się działania długofalowe oparte na współpracy z instytucjami kultury i publicznością, projekty aktywizujące różne środowiska oraz realizacje kuratorskie.
Jej twórczość wpisywana jest często w obręb sztuki feministycznej czy postfeministycznej. Tworzy głównie instalacje, fotografie, performance oraz działania czasowo-przestrzenne. Traktuje dzieło sztuki jako obiekt relacyjny, którego sens i znaczenie może podlegać zmianom i negocjacji. Aktualnie koncentruje się na gestach artystycznych, które zachęcają do działania, do budowania chwilowej wspólnoty, tworzenia pola wzajemnej komunikacji i porozumienia rezygnując tym samym z produkcji materii, a czasem również z własnego autorstwa. (http://www.w788.pl)
Elżbieta Jabłońska, Praktyki zależności
12.04.2024- 17.05.2024
Wernisaż 11.04.2024, godz. 18.00
Fundacja Czas Kobiet, Al. Marcinkowskiego 24
Współpraca kuratorska: Justyna Ryczek
[1] R. Solnit, Matka wszystkich pytań, przeł. B. Kopeć-Umiastowska, Kraków 2021, s. 22
Adwokat dr Maciej Wróbel codziennie reprezentuje kobiety takie jak Magda i działa w ramach naszej Fundacji Czas Kobiet, udzielając bezpłatnego wsparcia prawnego kobietom doświadczającym przemocy.
Fundacja Czas Kobiet to przestrzeń, gdzie nadzieja odzyskuje swoje znaczenie, a walka o sprawiedliwość nabiera realnego kształtu. Dzięki wsparciu prawnemu, psychologicznemu, a nawet z zakresu cyberbezpieczeństwa, kobiety po przemocy mogą odzyskać kontrolę nad swoim życiem. To także miejsce, gdzie każda kobieta znajdzie zrozumienie, empatię i solidarność.
Zachęcamy do przeczytania całego artykułu, który opublikował Onet. Poznajcie historię Magdy i innych kobiet, które odważyły się walczyć o swoje prawa.
W najnowszej wystawie SHAME Zuzanna Janin mierzy się z wizualizacją przemocy domowej, odwołując się zarówno do pamięci personalnej, kulturowej historii shamingu, a także normatywnych konwencji społecznych, w których męskość uwikłana jest w mitologię podtrzymującą patriarchalny system opresji. Centralna dla wystawy rzeźba SHAME (2016), wykonana ze smoły oraz z gęsich piór (pierza) łączy ze sobą materiały o różnych fizycznych, jak i symbolicznych ciężkościach, a także pochłania znaczenia kulturowe, zarówno te z przeszłości jak i teraźniejszości. Smołowanie i upierzanie praktykowane w średniowiecznej Europie oraz wczesnym okresie nowożytnym było formą publicznej tortury, zakładającą obnażenie osoby karanej do naga oraz wymalowanie jej ciała gorącą smołą drzewną, by następnie wytarzać ją w piórach. To groteskowe przekształcenie człowieka wptaka, czy simulacrum złodzieja natury (za Williamem Sayersem), było niezwykle bolesną karą, lecz nie śmiertelną, pozostawiającą blizny na skórze oraz psychologiczną traumę. W dzisiejszych czasach publiczny ostracyzm przybiera formy komentarza w internecie, anonimowych wiadomości, nagrań video, e-maili, czy wiadomości głosowych, pozostawiających po sobie ślady cyberprzemocy, której każda osoba może doświadczyć w zaciszu domowym. Performowana teatralność smołowania i upierzania potrzebowała sceny oraz publiczności, którą dziś zastąpiły portale społecznościowe, facebookowi znajomi i instagramowi obserwatorzy. Podając za Kosofsky Sedwick, kultura wstydu nie dzieli, lecz łączy.
Glob SHAME oglądany z daleka przywodzi na myśl zmonumentalizowanego dmuchawca mniszka lekarskiego, ulotnego i lekkiego, wrażliwego na każdy podmuch wiatru. Z bliska za to, gęsta smoła oblepiona piórami, zatrzymana w trakcie spływania, formuje czarne łzy, które dociążają kompozycję. Skazany na ośmieszenie glob wystawiony w przestrzeni galerii, przypomina o realnym oraz wirtualnym wykluczeniu, a także regresywnych mechanizmach społecznego współżycia, które łączy nienawiść, nie zaś miłość czy troska.
W relacji z globem należy widzieć także najnowsze realizacje Janin, Pasygrafia (wiry, lasy i maczugi), w procesie od 2020 r., na które składają się rzeźby z poskręcanych elementów garderoby męskiej (garnitury, spodnie, t-shirty, skarpety, bielizna, buty, skórzane i metalowe pasy), zalane żywicą epoksydową. Tytuł prac oznacza sztucznie utworzony, międzynarodowy system znaków pisanych, mających reprezentować raczej pojęcia niż konkretne wyrazy. Ten wyjątkowy zapis, odzwierciedlający utopijny uniwersalizm porozumienia, można odnieść do rachitycznych postaci męskich, operujących językiem patriarchalnego kostiumu, pozbawionego ciała i duszy, podtrzymującego umowną władzę. Wykręcone i pokonane, opierające się o ściany i leżące na podłodze konstrukty, stanowią refleksję nad dominującą w kulturze męskością. Znane z psychoanalizy Lacanowskie Imię Ojca, Wielki Inny oraz stróż Prawa, doświadczają kryzysu, tracąc równowagę i panowanie nad podmiotowością, przeglądają się w kuli SHAME.
Istotny dla motywu przewodniego wystawy jest także tryptyk W łóżku z M. (Śpiąca niebieska. Czerwona ze wstydu. Czarna jak ja). Wykonane w 2014-2016 r. fotografie prezentują system rodzajów przemocy, które Janin dzieli według kolorów na: niebieski – systemy religijne, czerń – wykluczenie i brak wiedzy o kobietach oraz czerwień – wstyd. Co istotne, cykl selfie powstał podczas bezsennych nocy, w łóżku, w obecności osoby partnerskiej, leżącej obok. Ta fizyczna bliskość, a zarazem psychologiczny dystans odzwierciedlony jest w niezwykle intymnych kadrach ukazujących twarz artystki, która ma zamknięte oczy. Jak Janin podkreśla w wywiadzie dla SZUMU: Czerwona ze wstydu jest pracą o emocji, poprzez którą kontroluje się ofiarę przemocy domowej. Wstydzisz się tego, co dzieje się poza zasięgiem wzroku innych; że osoba ci bliska tak bardzo cię nie szanuje i poniża. To się ukrywa z lęku przed niezrozumieniem i społecznym odrzuceniem. Trzy kolory z jednej strony naznaczają twarz artystki kulturowymi konotacjami, wiązanymi z konkretnymi barwami, z drugiej korespondują z fotograficznym procesem wywoływania zdjęć w ciemni. Przyjęta perspektywa stawia za to widzów/widzki w pozycji voyeurów, podglądających artystkę podczas snu. To z jednej strony rozważanie, kto posiada wizerunek: osoba fotografująca czy fotografowana i kiedy, oraz dlaczego, można zrobić fotografię nie patrząc.
Do metafory uśpienia, a także niezdolności przyzwolenia na istniejący porządek świata odnoszą się prace z cyklu Takotsubo, tworzone przez artystkę w latach 2017-2024. Zaczerpnięte z języka medycznego takotsubo, znane także jako choroba złamanego serca, to ostry, ale jednocześnie odwracalny stan kardiologiczny, który objawami przypomina zawał (i inne objawy dolegliwości sercowo-krążeniowych). To opowieść o postępującej chorobie, ukrytej w ciele, a zatem niewidocznej w sferze społecznego koegzystowania. Zamknięte w skrzynce zmonumentalizowane serce o anatomicznym kształcie, pogniecione i zniekształcone, jawi się zarówno jako obcy stwór czy medyczny eksperyment odizolowany od świata, a także drogocenny i delikatny, wysłużony materiał, który należy chronić. Podobnie jak w przypadku W łóżku z M., domowa przemoc, pozostająca w sferze kulturowego milczenia, „zjada” artystkę od wewnątrz. Jednakże nie oznacza to całkowitej utraty siebie, a raczej nowe ustanawianie siebie, przezwyciężanie wstydu i zwrócenie się o pomoc, co ważne jest w kontekście miejsca, w którym wystawa się odbywa – Galerii Czasu Kobiet, działającej przy fundacji wspierającą kobiety w kryzysie. Wystawa SHAME, poszukując sprawczej mocy, poszukuje także języka oraz pojęć, którymi Surwiwalki (nie ofiary, lecz osoby które przetrwały) mogą się posługiwać, aby o przemocy rozmawiać – bez wstydu.
Julia Stachura
[1] E. Kosofsky Sedgwick, “Wstyd, teatralność i queerowa performatywność: sztuka powieściowa Henry’ego Jamesa”, Teksty Drugie, 4, 2016. Dostępny online: http://journals.openedition.org/td/4621 [dostęp 15 maja 2024].
Overcoming the shame culture
It seems very likely that the structuring of associations and attachments around the affect shame is among the most telling differentials among cultures and times: not that the entire world can be divided between (supposedly primitive) ‘‘shame cultures’’ and (supposedly evolved) ‘‘guilt cultures,’’ but rather that, as an affect, shame is a component (and dfferently a component) of all.
In her latest exhibition SHAME, Zuzanna Janin confronts the visualization of domestic violence, referencing both personal memory, the cultural history of shaming, and normative social conventions where masculinity is entangled in a mythology that sustains a patriarchal system of oppression. Central to the exhibition, the sculpture SHAME (2016), made of tar and goose feathers, combines materials of different physical as well as symbolic weights and absorbs cultural meanings, both past and present. Tarring and feathering, practiced in medieval Europe and the early modern period, was a form of public torture that involved stripping the person being punished naked and painting their body with hot wood tar, only to then roll them in feathers. This grotesque transformation of a person into a bird, or a simulacrum of nature’s thief (after William Sayers), was an extremely painful punishment, but not a fatal one, leaving scars on the skin and psychological trauma. Nowadays, public ostracism takes the form of online commentary, anonymous texts, videos, emails, or voice messages, catering to cyberbullying that any person can experience in the privacy of their home. The performed theatricality of tarring and feathering needed a stage and an audience, which social networks, Facebook friends, and Instagram followers have replaced today. Quoting Kosofsky Sedwick, the culture of shame does not divide, but unites.
The SHAME globe viewed from afar brings to mind a monumentalized dandelion blowfly, ephemeral and light, sensitive to every gust of wind. On the other hand, seen up close, the thick tar-clad feathers stopped in their flow forming black tears adding weight to the composition. Doomed to ridicule, the globe displayed in the gallery space is a reminder of real and virtual exclusion, as well as the regressive mechanisms of social coexistence, which are united by hatred rather than love or care.
Seen in dialogue with SHAME Janin’s latest realizations, Pasygraphy (Swirls, Forests, and Clubs), in process since 2020, consists of sculptures made of twisted pieces of men’s wear (suits, pants, t-shirts, socks, underwear, shoes, leather, and metal belts) cast in epoxy resin. The title of the works signifies an artificially created international system of written characters, intended to represent concepts rather than specific words. This unique notation, reflecting the utopian universalism of understanding, can be applied to rachitic male figures, operating in the language of a patriarchal costume, devoid of body and soul, upholding contractual authority. Twisted and defeated, leaning against walls and lying on the floor, the constructs reflect the dominant masculinity in the culture. Known from psychoanalysis Lacanian Name of the Father, the Big Other and the guardian of the Law are experiencing a crisis, losing their balance and control over subjectivity, they are viewing themselves in the SHAME globe.
Another crucial work to the exhibition is the triptych In Bed with M. (Sleeping Blue. Red with Shame. Black Like Me). Created in 2014-2016, the photographs present a classification of violence, which Janin divides by colors into: blue – religious systems, black – exclusion and lack of knowledge about women, and red – shame. Significantly, this selfie series was created during sleepless nights, in bed, in the presence of a partner lying next to the artist. This physical proximity and at the same time psychological distance is reflected in extremely intimate frames showing the artist’s face with her eyes closed. As Janin emphasizes in her interview with SZUM: Red with Shame is a work about the emotion through which a victim of domestic violence is controlled. You are ashamed of what happens out of sight of others; that a person close to you disrespects and humiliates you so much. This you hide for fear of being misunderstood and socially rejected. The three colors mark the artist’s face with cultural connotations and also correspond to the photographic process of developing photos in the darkroom. The adapted perspective puts viewers in the position of voyeurs, peeping at the artist while she sleeps. At the same time, the work questions who owns the image: the photographer or the photographed, and when, and why, a photograph can be taken without looking.
The metaphor of dormancy, as well as the inability to conform to the existing order of the world, is referred to in the Takotsubo series, created by the artist between 2017 and 2024. Takotsubo, derived from the medical language, also known as broken heart disease, is an acute yet reversible cardiac condition that, with its symptoms, resembles a heart attack (and other symptoms of cardiovascular diseases). This is a tale of an advancing disease, hidden in the body and therefore invisible in the sphere of social coexistence. Closed in a box, the monumentalized anatomically -shaped heart, crumpled and distorted, appears both as an alien creature or medical experiment isolated from the world and as a precious and delicate, worn-out material needing protection. As in the case of In Bed with M., domestic violence, remaining culturally silent, “eats” the artist from within. However, this does not mean a complete loss of the self, but rather a new establishment of the self, overcoming shame and asking for help, which is important in the context of the exhibition’s venue, the Galeria Czas Kobiet [Women’s Time Gallery], operating at a foundation that supports women in crisis. Seeking empowerment, the SHAME exhibition also seeks language and concepts that Survivors (not victims, but survivors) can use to talk about violence – without shame.
Julia Stachura
[1] E. Kosofsky Sedgwick, Shame, Theatricality and Queer Performativity: Henry James’s „The Art of Novel”, w: Touching Feeling. Affect, Pedagogy, Performativity, Duke University Press, Durham-London 2003.